3DL Ostęp SHK-Z FSE
zastępy zdjęcia filmy relacje historia ludzie fundamenty niezbędnik kontakt z nami

+Relacje

WHM 2008 by Tygrys

30.05.2008, 18:52:59, Tomek G.

WHM 2008 by Tygrys Nasza kompania, której wesołości dorównywała tylko muzykalność, tak rozgrzała swój przedział, że cały skakał i tańczył z radości. Można było usłyszeć wydobywające się z niego piosenki, śmiechy oraz niesamowite i jedyne w swoim rodzaju SIEMA, SIEMA! W międzyczasie dosiedli się do nas harcerze z Puław. Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy do naszego pierwszego celu - Dęby Opoczyńskiej.


O godzinie 15.30 spotkaliśmy się pod kościołem w celu porządnego spakowania plecaków i rozdania jedzenia. Koło godziny 16.25 pod kościół podjechał szary Opel. Był to samochód mamy Sebastiana, dzięki której dostaliśmy się na dworzec i nie musieliśmy nieść naszych tobołów. 10 min przed 17 byliśmy już na dworcu, tam też wpakowaliśmy się do pociągu, który dzięki mamie Szymka z Okapii odjechał 5 min. później a opóźnienie to spowodowane było gapiostwem jednego z zastępowych. Gdy już wszyscy siedzieliśmy na swoich miejscach pociąg ruszył. Każdy zastęp jechał w osobnym przedziale. W najzacniejszym przedziale Tygrysa jechało 5 osób:
1. Tomek Graniczek -> zastępowy
2. Adrian Kojak -> czołowy
3. Sebastian Goździcki
4. Emil Klimek
5. Krzysiek Pomykała
Ta kompania, zarazem wesoła jak i muzykalna, tak rozgrzała swój przedział, że cały skakał i tańczył z radości. Można było usłyszeć wydobywające się z niego piosenki, śmiechy oraz niesamowite i jedyne w swoim rodzaju SIEMA, SIEMA! W między czasie dosiedli się do nas Harcerze z Puław. Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy do naszego pierwszego celu - Dęby Opoczyńskiej. Stamtąd wyruszyliśmy w stronę Żądłowic, gdzie czekały na nas nasze plecaki zabrane nam po drodze. W trasie rozwaliła nam się lodówka z jedzeniem i zrobił się wielki mix. Gdy już doszliśmy na miejsce okazało się że zginął nasz garnek, który do końca harców został w KRAALU. Po rozłożeniu namiotu rozpaliliśmy ognisko, zagotowaliśmy wodę na herbatę i zjedliśmy kolację. Po posiłku pomodliliśmy się i poszliśmy spać.

Dnia 1. maja 2008r. wstaliśmy o 7 rano. Pomodliliśmy się wspólnie z całą drużyną. Po modlitwie zrobiliśmy zacne śniadanie i zaczęliśmy szykować się do eksplo, tzn. spakowaliśmy się wzięliśmy jedzenie na drogę i w pełni gotowi, z plecakami, po krótkim apelu drużyny ruszyliśmy w drogę, a szliśmy daleko, bo aż do kaplicy na Mszę Świętą. Po Mszy ruszyliśmy na apel, następnie wróciliśmy znowu do kaplicy w celu poznania szefa naszej platformy - Mateusza. Druh oznajmił nam, że miejscem spotkań naszej platformy będzie miejscówka obok placu apelowego, więc zrobiliśmy jeszcze jeden kurs z plecakami na plac apelowy. Tam zastępowi wylosowali trasy Eksplo dla swoich zastępów. Tygrys jako że jest najfajniejszy wylosował najkrótszą trasę - do Inowłodza. Po odmeldowaniu zastępów ruszyliśmy w drogę. Dziwny zbieg okoliczności zadecydował o tym, że znów mijaliśmy kapliczkę. Gdy straciliśmy już z pola widzenia ostatni namiot postanowiliśmy zrobić radę zastępu. Po radzie ruszyliśmy w drogę. Z racji że zbliżała się pora obiadu udaliśmy się w las na szlachetny posiłek. Zebraliśmy chrust, rozpaliliśmy ognisko, zaczęliśmy gotować wodę na makaron. Niespodziewanie, ucho od rondla, w którym gotowała się woda zaczęło się palić a chwilę później złamało się i odpadło. Tak więc smutni, a zarazem weseli udaliśmy się w dalszą podróż. Po dotarciu do Inowłodza zwiedziliśmy kościół św. Idziego. Następnym zadaniem było odnalezienie i zwiedzenie synagogi, co przyszło nam bez żadnych trudności. W synagodze z pierwszej połowy XIX wieku znajdował się supermarket. Po obejrzeniu synagogi udaliśmy się pod kościół św. Michała Archanioła w celu sporządzenia jego szkicu panoramicznego. Gdy już się z tym uporaliśmy powędrowaliśmy na pozostałości cmentarza wojskowego z 1914 roku, po dogłębnym poznaniu jego historii była godz. 18, a więc należało się rozejrzeć za noclegiem. Naszym dobroczyńcą okazał się ksiądz. Pozwolił nam zamieszkać w domu Radia Maryja. Gdy do niego weszliśmy okazało się że jest tam zimniej niż na dworze. Po rozkulbaczeniu się udałem się wraz ze swoim czołowym na komisariat aby dowiedzieć się czegoś o Inowłodzu. Policjant powiedział nam jak dojść na Przeprośną górkę, cmentarz żydowski oraz dał nam folder o mieście Inowłodzu. Wróciliśmy do zastępu. Tam uzupełniliśmy kronikę harców, sporządziliśmy kolację i poszliśmy spać.

Dnia 2. maja 2008r. pobudka była o godzinie 7.30. Wszystkim udało się wstać. Na dobry początek dnia pomodliliśmy się, później był czas na spakowanie się. Zastępowy udał się do sklepu po naturalny chleb stworzony przez polskich robotników. Po śniadaniu umyliśmy się i poszliśmy do księdza podziękować i spytać się o jakąś prace w podziękowaniu za nocleg. Jednak ksiądz uznał że jest samo wystarczalny i nic od nas nie chciał. Wyruszyliśmy na Przeprośną górkę, po drodze rysując szkic topograficzny, po dotarciu na miejsce zastępowy zaczął robić szkic kapliczki, reszta odpoczywała. W pewnym momencie podeszła do nas pani i spytała czy chcemy herbatę. My z racji że nie marnujemy okazji na darmowe ciepłe picie poszliśmy z nią. Kobieta zaprowadziła nas do swojego domku, zrobiła herbatę, jej mąż opowiedział nam jakie to jego syn i on rzeczy znaleźli w okolicach Inowłodza. Ofiarował nam również pociski z czasów I Wojny Światowej. Podczas rozstawania się umówiliśmy się z tymi ludźmi, że spotkamy się jeszcze i porozmawiamy po mszy na 17. ruszyliśmy dalej w trasę. Postanowiliśmy zwiedzić cmentarz żydowski leżący po za Inowłodzem. Tam znaleźliśmy tylko jednego macewa żydowskiego. W drodze powrotnej z kirkutu wstąpiliśmy do Urzędu Gminy w Inowłodzu, gdzie dowiedzieliśmy się wszystkich niezbędnych informacji na temat Inowłodza (przeszłość, teraźniejszość, przyszłość). Następnie udaliśmy się aż za Zakościele do lasu aby spożyć obiad. Po drodze sporządziliśmy szkic Marszruty. Tym razem wszystko poszło zgodnie z planem, obiad wyszedł idealnie, a zarazem bardzo nam smakował. Po obiedzie wracając do Inowłodza pytaliśmy po wszystkich domach czy mieszka tam chłopak w wieku od 12 do 15 lat, który jest chętny żeby zostać harcerzem. Niestety nigdzie nie było takowych. Po powrocie do miasteczka weszliśmy na górę gdzie był kościół św. Idziego w celu odnalezienia tam bunkrów strzelniczych. Udało nam się znaleźć tylko 2 wejścia, następnie odnaleźliśmy najstarszego mieszkańca Inowłodza, którym była Pani Składowska (94 lata). Rozmowa z nią była trudna ale dowiedzieliśmy się tego co chcieliśmy. Kolejnym etapem naszego eksplorowania Inowłodza była Msza Św. na 17 w kościele św. Michała Archanioła. Spotkaliśmy znajomych z Przeprośnej Górki. Po mszy zaczęliśmy z nimi rozmawiać. Okazało się że są chętni przyjąć nas na nocleg a więc poszliśmy z nimi do ich drewnianego domku. Tam Pan Andrzej zgodził się na wywiad, opowiedział nam kolejne ciekawe rzeczy, robiło się późno więc zrobiliśmy kolację i poszliśmy spać.

Rano, dnia 3. maja 2008r. pobudka była o 6.30. ciężko było ale wstaliśmy. Zjedliśmy śniadanie i około 8.00 ruszyliśmy w drogę powrotną do Żądłowic. Ledwo udało nam się zdążyć na mszę Świętą, ale na szczęście się nie spóźniliśmy. Po mszy wraz z całą drużyną udaliśmy się na apel, później skończyliśmy robić naszą kronikę i około godziny 11.50 zameldowałem swój zastęp po wykonaniu zadania. Następnie odbyła się rozmowa zastępu z szefostwem platformy o tym co robiliśmy i jak nam się podobało. Później już spokojnie mogliśmy wrócić do swojego obozowiska. Podczas gotowania obiadu odwiedził nas pewien druh i przeprowadził z nami wywiad. Po obiedzie poszliśmy przedstawić swoja kronikę eksplo, a potem aż do 19 mieliśmy czas aby odpocząć. Potem udaliśmy się cały zastępem na czuwanie do kaplicy. Po czuwaniu ruszyliśmy na przedstawienie, którym zajmowała się Ekspresja. Przedstawienie jak wiadomo było zacne, wróciliśmy na kolację, a następnie poszliśmy spać.

Dnia 4. maja 2008r. pobudka była o godzinie 7.00. Oczywiście jak zawsze wstał pierwszy zastępowy i musiał wszystkich budzić łącznie z Delfinem i druhem drużynowym (którzy i tak nie wstali). Po pobudce pomodliliśmy się i zaczęliśmy szykować do drogi powrotnej, spakowaliśmy się i czekaliśmy tylko na polecenie składania namiotów. Po kolejnym apelu porannym udaliśmy się na Mszę do kaplicy, po Mszy poszliśmy na apel kończący te harce, tam też ogłoszono wyniki. Zastęp Tygrys zdobył wyróżnienie w swojej platformie, w nagrodę dostaliśmy toporek. Po apelu wróciliśmy do obozowiska, złożyliśmy namiot, odzyskaliśmy swój garnek i byliśmy gotowi do drogi. Potem zanieśliśmy bagaże pod samochód i zaczęliśmy sprzątać las. Pół godziny później byliśmy już w drodze do Dęby Opoczyńskiej. Stamtąd to już tylko w pociąg i do domu. Po dojściu na miejsce zrobiliśmy radę zastępu podsumowującą harce. Następnie władowaliśmy się do pociągu. Gdy już pociąg miał odjeżdżać druh drużynowy przypomniał sobie o swoim rowerze którego nikt nie zabrał. Oczywiście Tomasz pobiegł i złapał w jedną rękę rower, a w drugą super katanę i wrócił do pociągu. Tam odbyła się prawie 3-godzinna RD. Około godziny 20 byliśmy w Lublinie. Po pożegnaniu się ruszyliśmy każdy w swoją stronę.

komentarze (1)

dodaj swój komentarz
wypełnij formularz (wszystkie pola są wymagane)







Seba, 30.06.2008, 09:57:03

Mam szarego Seata, nie Opla

na górę strony