| strona główna | aktualności | forum | księga gości | linki | o nas |
Zastępy3.06.2007, 21:59:57, Czachor
Wszystkie informacje o zastępie, którego totemem jest kania ruda, a hasłem: "Jeśli nie dasz z siebie wszystkiego, nie dasz nic...". W tej chwili w zastępie jest 6 chłopaków, zastępowym jest mł. Kacper Krawczyński. Kolory zastępu to czerń i fiolet.
Zastęp powstał w 1997 roku, zdobył 2 razy Odznakę Husarską, a największym dotychczasowym osiągnięciem jest wygranie ogólnopolskich Harców Majowych 2004. W drużynie znany z dobrych wyników w konkursach kulinarnych.

SKŁAD
Ptak drapieżny z rodziny jastrzębowatych, podrodziny kań. Występuje nielicznie w całej Polsce, zwłaszcza na Pomorzu i Mazurach, staje się jednak coraz rzadsza. Żyje w okolicach urozmaiconych, obfitujących w stare drzewostany. Gniazdo ściele z chrustu wysoko w koronie drzewa lub też korzysta z gniazd pozostałych po innych większych ptakach. Jaja przeważnie w liczbie trzech są podobne do jaj myszołowa: białe z brązowymi plamami i często znaczone w nieregularne, robakowate linie. Pożywienie bardzo różnorodne: myszy, krety, chomiki, żaby, jaszczurki, owady, dżdżownice, martwe ryby i ptaki. Rozpiętość skrzydeł 145-155 cm, waga około 1 kg. Odlatuje w końcu sierpnia i we wrześniu, powraca z początkiem kwietnia. Zimuje w południowej Europie lub północnej Afryce. Znajduje się pod ochroną.
W lutym 1997 roku zastęp Grot z 3 DL zmienił nazwę. Tak właśnie powstał jedyny w swoim rodzaju zastęp Kania - przyszłość polskiego harcerstwa ;P. Zastępowym został Krzysiek Stefański. Po obozie w Sielpi Wielkiej (1998) zrzekł się jednak tej funkcji, a zastąpił go Przemek Kasprzak. Zastęp przeżywał w tym okresie pewien kryzys. Rok po objęciu funkcji Przemek odszedł, a zastąpił go Szymon Nalepa (podczas obozu nad Zagłęboczem w 1999 roku). Szymon podjął się trudnego zadania odbudowy i wzmacniania zastępu po tym trudnym okresie ciągłych zmian.
Po długich staraniach Kania zaczęła się dynamicznie rozwijać. Rozpoczęła walkę o przodownictwo w drużynie. Wybijaliśmy się coraz bardziej na czoło, co przypieczętowaliśmy zdobywając 2 z 3 możliwych wstążek podczas obozu nad jeziorem Boksze w roku 2000. A wygrywaliśmy dosłownie wszystko: I miejsce za pionierkę, I miejsce za Wielką Grę z II Wojny Światowej (razem z zastępem Delfin). Zajęliśmy także I miejsce w biegu harcerskim.
Kolejnym ważnym sukcesem było zajęcie I miejsca w grze po Lublinie całego hufca lubelskiego (obecnie chorągwi lubelskiej). Niedługo później Antek Winiarczyk został wybrany czołowym. Naszą dobrą formę potwierdziły dwa następne wyjazdy: Zimowisko w Zawadce Rymanowskiej (2001), na które pojechaliśmy w piątkę oraz Biwak Majowy, na który pojechaliśmy w pełnym składzie (w siedmiu). Wydawało się, że ledwo się skończyły harce, a już jechaliśmy na obóz nad jeziorem Trzebiechowo (2001). Szymon, który po tym obozie odchodził do wędrowników, postanowił zakończyć swoje męki z nami w jak najlepszym stylu, co trzeba przyznać, że się w dużej mierze udało. Po raz kolejny zdobyliśmy bowiem 2 wstążki, zajmując I miejsce w biegu harcerskim, I miejsce w Turnieju Rycerskim, II miejsce w pionierce oraz II miejsce w Wielkiej Grze. Mimo tego, że zapewne wolałby zostać jeszcze z nami, czas płynie jednak nieubłaganie, tak więc musieliśmy się z nim pożegnać (jak się zresztą później okazało, na niezbyt długi czas). To głównie dzięki jego pracy Kania została doprowadzona do tak wysokiej formy, za co oczywiście 'cześć jego pamięci'. Zluzowane stanowisko zajął Antek Winiarczyk, wcześniejszy czołowy naszego zastępu. Pierwszym sprawdzianem naszych umiejętności był bieg chorągwi lubelskiej. Niestety z różnych przyczyn nie powiodło nam się zbyt dobrze i zajęliśmy IV miejsce. A szkoda, bo do wyższych miejsc dużo nam nie brakowało...
Wielkim wydarzeniem dla całej naszej drużyny były Harce Majowe 2002, na które jednak nie udało nam się pojechać większym składem (pojechało nas czterech), przez co nie udało nam się osiągnąć jakiegoś sukcesu. Za to w pełni nam to zrekompensował fakt uznania naszego kucharza Błażeja Sakowicza (niestety, już w stanie spoczynku) NAJLEPSZYM KUCHARZEM HARCÓW MAJOWYCH 2002, oraz to, że Ostęp został uznany NAJLEPSZĄ DRUŻYNĄ W POLSCE, choć trzeba jednak szczerze przyznać, że było to głównie zasługą Okapi i Delfina.
Trzy miesiące później siedzieliśmy już w zapchanym po brzegi autobusie i powoli toczyliśmy się w kierunku zachodnim. Jakoś udało się staremu gratowi nie rozwalić po drodze i dojechaliśmy do Słońska w pobliżu granicy polsko-niemieckiej, a konkretnie nad jezioro Głębokie. Szczęścia jednak znowu nie mieliśmy, bo zajmowaliśmy same II miejsca z małymi stratami do zwycięzców. Tak więc nie ma się chyba zbyt czemu dziwić, że byliśmy w dosyć przeciętnych humorach, ale odpukamy sobie to za rok.
Cały koniec roku 2002 i początek 2003 roku stały pod znakiem intensywnych przygotowań do Eurojamu. Z tego powodu (głównie kosztów wyjazdu) nie odbyło się niestety zimowisko. Poważnym osłabieniem naszej ekipy było odejście najpierw Błażeja Sakowicza, a później Huberta Francuza (cześć ich pamięci!). W lutym rozpadł się zastęp Wilk, a decyzją Sądu Honorowego drużyny dołączyli do nas jego członkowie.
Wyjazd do Żelazka był ukoronowaniem naszej całorocznej pracy. Prowadziliśmy wspólne zajęcia z Francuzami i Włochami. To nie znaczy jednak, że z innymi nie nawiązywaliśmy już kontaktów. Poznaliśmy zwłaszcza bardzo fajnych chłopaków z Ukrainy i Francji, których - miejmy nadzieję - będziemy mogli kiedyś odwiedzić...
Po tym wyjeździe odszedł do wędrowników nasz dotychczasowy zastępowy. No cóż - dużo szczęścia na nowej drodze życia :). Zastęp przejąłem teraz ja (czyt. Karol Cz.). Ostatnio zastęp podjął się nowego wyzwania - walki o odznakę ZASTĘPU HUSARSKIEGO. Należało podjąć postanowienia w czterech dziedzinach: misji formacyjnej, misji technicznej, misji apostolskiej i krucjaty duchowej. Czego się podjęliśmy i jak to wypełniliśmy już niebawem...
Pierwszy poważnym wyjazdem po tych zmianach były Harce Majowe '04 w Gołębiu. Co tu dużo mówić - od razu pokazaliśmy na co nas stać. Wygraliśmy Wielką Grę i zostaliśmy NAJLEPSZYM ZASTĘPEM W POLSCE!!!. Wymęczyliśmy się chyba jak jeszcze nigdy w życiu, ale się opłaciło... :) Tak więc przybyła na proporcu kolejna wstążeczka, tyle że tym razem najważniejsza. I oby tak dalej...
Karol Czachorowski
Obóz Czarne 2004 wypadł dla nas bardzo pozytywnie - zgarnęliśmy 3 wstążki: za pionierkę, kulinara i za Wielką Grę. Po obozie Czarne 2004 odszedł zastępowy Kani (Karol Cz.), więc coś trzeba było zrobić z nami... Sąd Honorowy postanowił, że nowym zastępowym zostanę ja (Bazyl).
Pierwszym poważnym sprawdzianem naszej wiedzy był bieg po Lublinie. Drugim - rajd całej drużyny do Starego Lasu. Nie wypadliśmy za dobrze, ale wszystko było do nadrobienia. Gdzieś miedzy rajdami a zimowiskiem wkradły się Harcenalia, było dość dobrze! Tam otrzymaliśmy (zaległą) Odznakę Zastępu Husarskiego. Zaczęliśmy też się szykować do zimowiska, które zaczyna się już DZISIAJ! Zobaczymy, jak nam pójdzie, może nie będzie najgorzej ;) Relację z zimowiska napiszę już niedługo!
Na koniec chciałbym podziękować byłym ludziom z Kani - Karolowi Cz. i Januszowi W., ponieważ ich wkład pracy w zastęp był ogromny!! Dzięki chłopaki!!!!
No i minęło również zimowisko... Ogólnie wyjazd ten zaliczam do bardzo udanych. Chłopaki (niektórzy byli pierwszy raz na takim wyjeździe) pokazali, że są bardzo wytrzymali!!! I o to mi głównie chodziło! Potem siakoś nic sie nie działo aż do początku maja. W maju był biwak na którym było: coś a la pionierka, zwiad terenowy, zajęcia linowe + msza, wielka gra (którą układałem z Pablem i Czachorem a raczej którą układał Czachor i Pablo, a Bazyl spał... ). Trwało to wszystko przez 4 dni, a całość rozgrywała sie w lasach koło Gołębia.
Potem już tylko obóz. No i się zaczęło... Na obozie dostaliśmy wstążkę za pionierkę i mało brakowało do wygrania Wielkiej Gry...
Drugą ważną rzeczą jaka na obozie wydarzyła się, było zdobycie drugi raz z rzędu odznaki Zastępu Husarskiego. Trzecią rzeczą, może trochę mniej ważną jest to, że jestem (dopiero) 5 ćwikiem w drużynie.
Tak... wiem, że jak na pół roku nie jest to za dużo informacji, ale każda relacja z wyjazdu jest na stronie... We wrześniu zaczynamy nowy rok pracy. Zobaczymy, czy będzie lepszy, czy też taki sam, a jak na razie zawieszam swoją działalność do 1 września 2005 r.
No i się zaczęło..
Poprzedni rok kosztował nas bardzo wiele pracy, więc i ten nie będzie gorszy;) Jak zwykle zaczęliśmy od września i jak zwykle w takim samym składzie... Pierwsze 2 miesiące nie były zbyt interesujące, ponieważ nasza kochana kadra nie wykminiła wyjazdu, ale nadrobiliśmy to zastępem. Gdzieś w październiku wkradła się msza w Katedrze (rozpoczęcie roku harcerskiego), po mszy był oczywiście apel na którym do drużyny przeszło kilku wilczków. Do zastępu Kania trafił Michał P. (serdecznie witamy w naszych skromnych progach;))) I tak doszlismy do listopada...
11.11.2k5... Oczywiście jak kazała tradycja... Msza w katedrze i jak zwykle apel na Placu Litewskim, który nie mógł odbyć się bez "OSTĘP-u". Po apelu długo przez wszystkich oczekiwana GRA HUFCA. Na grze jak na grze... Bieganie ciągle i wszędzie! Ale jak zwykle sie opłacało. Na apelu pod zamkiem ogłoszono wyniki rywalizacji... I miejsce zajął zastęp Kania!! Wymęczyliśmy się jak szmaty, ale jak zwykle sie opłacało!!!! I ja i chłopaki uważaliśmy, że Święto Niepodległości uczciliśmy najlepiej jak się dało!
Jakoś pod koniec grudnia (nie wiadomo dlaczego) zrobili zimowisko... Zimowisko było tym razem w Bieszczadach, a dokładnie w Kalnicy nieopodal Wetliny. Niestety nie wszyscy mogli pojechać, więc zastęp Kania stawił się na wyjeździe w sile 2 ludzi... ;p a dokładniej ja (Bazyl) i Kital. Ogólnie było jawnie ;) Dawno nie było na kilkudniowej wyprawie tyle awantur ;) Po zimowisku znowu długo, długo nic i nagle w dniach 29 kwietnia - 2 maja odbyły się ogólnopolskie Harce Majowe. Tym razem tematem Harców był Mieszko I. Jakby to tak ująć żeby było dobrze i żeby nikt nie mówił, że coś słabo poszło... hmm... A więc... na HM było dużo zastępów, a Kania jak zawsze pokazała, że jest... JAWNA... Niestety nie udało się wygrać... ;( ale dostaliśmy wyróżnienie. Krótko mówiąc utrzymujemy się wśród najlepszych zastępów w Polsce :)
I wreszcie... Obóz... W tym roku obozowaliśmy koło Sielpi Wielkiej, jakieś 30 km od Kielc... Tematem obozu był Władca Pierścieni - Obrona Helmowego Jaru. Obóz uważam osobiście za dość udany i myślę, ze moi ludzie też się z tym zgodzą... ;) Oczywiście nie mogło się obyć bez apelu końcowego... W tym roku zgarnęliśmy wstążkę za bieg sprawnościowy. Niestety nie udało się utrzymać odznaki Zastępu Husarskiego... ;( Ale jak to mówią: wszystko jest do nadrobienia... Również na apelu zostały ogłoszone "małe" zmiany personalne... Z zastępu odszedłem ja i Kital... A nowym zastępowym Kani od września zostanie Pielkur.
I tak jeszcze na zakończenie kariery chciałem podziękować wszystkim, którzy przewinęli się przez te 2 lata mojego zastępowania!! Pozostaje mi tylko życzyć kolejnych sukcesów!!
Maciek Bazylko "Bazyl"
No i tak nadszedł wrzesień.. i po druhu Bazylu przejąłem funkcję zastępowego zastępu Kania, tym samym dziękuję swemu przedczyńcy za swój spory kawał pracy, zwłaszcza, że nie jest to łatwy kawałek JaWnoŚci... Obecnie w zastępie jest nas osiem (marzec 2007) osób... to sporo, bo zastęp bardzo uszczuplił się po ostatnim obozie w Sielpii (część odeszła do wędrowników)... Do tej pory już zdążyliśmy się pokazać na grze hufca na 11 listopada zajmując I miejsce ex aqueo z zastępem ze Skały...
Następny przystanek... Zimowisko Szczawnica dość jawne za sprawą m. in. KarrimatoRa... Póki co z niekrytym utęsknieniem czekamy na początek wakacji, a co za tym idzie i obozu letniego... Ale wcześniej jeszcze biwak majowy.. Oj, będzie się działo...
Kamil Kurpiel aka Le PierkHur...
Biwak Majowy minął oczywiście pełen awantur. Niektórzy zdążyli się nawet zabić- Piotrek rozciął sobie rogówkę:D. Czas minął szybko i nastał obóz. Na obozie zdobyliśmy 5/6 wstążek!!! Kolejno: pionierka, bieg harcerski, bieg sprawnościowy, Wielka Gra oraz (tu nowość) Explo. Chyba nie muszę mówić kto jest najlepszy:D. Druhowi zastępowemu Pielkurowi serdecznie dziękujemy za jego wkład w pracę zastępu, a od września przodownictwo obejmę ja- Dh. Dominik ‘Majdi’ Ł.
Wypoczęci po wakacjach, wzięliśmy się ostro do roboty. Niestety z zastępu odszedł Piotrek (jak się później okazało, nie na długo ;P). Jednak nasze szeregi zasilił Grzesiek K. oraz Albert A. Gra hufca 11 listopada, parę wypadów i w końcu zimowisko. Niestety z wielu przyczyn od nas niezależnych pojechałem na nie sam. Za rok to nadrobimy^^. I tak dni mijały i mijały, gdy nagle nastały WHM 2008, które odbyły się w okolicach Inowłodzia. Tym razem harce były nietypowe, tzn. podzielone na 8 platform. Wybraliśmy Olimpiadę i mimo sporej konkurencji, udowodniliśmy, że jesteśmy jednym z najlepszych zastępów w Polsce zdobywając wyróżnienie.
Obóz Sajno 2008 uważam za udany. Chłopakom się podobało, niektórzy zaliczyli stopień (Piotrek, Eryk, ja). Na apelu końcowym zostały przyznane nam 2 wstążki, zresztą bardzo ciężko wywalczone: bieg harcerki oraz kulinar.
No i nowy rok pracy. Nie mamy zamiaru się opierdzielać! Damy z siebie wszystko i mogę już dziś was zapewnić że dziać się będzie dużo!
Rok minął, uważam, dość owocnie. Niestety nie mogłem prowadzić zastępu tak jak zaplanowałem z przyczyn niezależnych ode mnie, ale nie marnowaliśmy czasu. Zimowisko w Wąwolnicy uważają chyba wszyscy za udane, pomimo mojego pękniętego nosa:P Obóz odbył się w Bójkach nad Czarnym( jezioro nie to samo co wcześniej:D) Jako, że to był mój ostatni[ww obóz], oczywiście nie obyło się bez wstążek: zastęp KANIA zgarną aż(albo tylko...) 3 wstążki kolejno za (chyba tradycyjnie już^^) bieg harcerski, e.a. z Tygrysem bieg sprawnościowy oraz Wielką Grę. Ciekawym wydarzeniem był również ORIUR, czyli 'obóz' w Rosji zorganizowany z okazji 100-lecia tamtejszego harcerstwa, na który pojechałem tylko z Kacprem, reszta niech żałuje:D
Kończąc już, chciałbym podziękować za te mam nadzieje, dobra współprace, jednocześnie życząc powodzenia następcom!
Czuwaj! Dominik Łukaszczuk (Majdi)
komentarze (1)
jarosz (grand), 17.10.2009, 15:45:27
no no niezłe